

Dawne mistrzynie



Aneta Górnicka-Boratyńska
Historia kobiet w odróżnieniu od historii mężczyzn, zwanej zwykle po prostu historią, jest nieciągła, fragmentaryczna, niedopowiedziana, pełna białych plam. Dotyczy to też relacji nauczycielek i uczennic, żeńskich autorytetów i ich naśladowczyń, mistrzyń i spadkobierczyń idei. Kobiety uczyły się od siebie na ogół nieformalnie, ich współpraca miała charakter pozainstytucjonalny. Łączyły je bardziej więzi prywatne niż oficjalne, spotykały się częściej w salonach niż na uniwersytetach. Na szczęście zdarzały się od tej zasady wyjątki, sytuacje, gdy prócz rozmów w zaciszach bawialni i kuchni, prowadziły dyskusje w publikowanych tekstach. Dzięki temu możemy przyjrzeć się fragmentom historii projektowania i tworzenia kobiecych związków i wspólnot.
Entuzjastki emancypacji
Jedną z najbardziej wpływowych kobiet XIX wieku była Klementyna z Tańskich-Hoffmanowa (1798-1845), autorka niezwykle poczytnej literatury dydaktycznej dla kobiet i dzieci. Jej najsłynniejsze dzieło Pamiątka po dobrej matce (1819) do roku 1930 miało siedem wydań! Zdaniem Hoffmanowej "przyrodzenie" mężczyźnie powierzyło "obronę słabszych, sprzeciwianie się niesprawiedliwości, karę występku. On krew swoją na placu boju wylewa, mądre pisze ustawy [...], kraje podbija, rządzi nimi [...], słowem jest mężczyzną." Kobiecie, której "życie domowe to jest zawód cały", "być żoną i matką przeznaczeniem", niezbędna do życia jest przede wszystkim cnota cierpliwości ("niewiasta ulegać umiejąca na zawsze szczęśliwą i kochaną zostanie"). Rolą kobiety jest "być drugą w społeczeństwie, raczej pomagać niż działać, więcej znaczyć przez drugich niż przez siebie, pełnić chętniej wolę cudzą niż własną, [...] nie wypatrywać nowej drogi, tylko iść ubitą [...] w młodości być kwiatem rodzaju ludzkiego, przez całe życie ziemskim aniołem, który modli się, kocha, dzieci piastuje [...], cnotę szczepi [...], łzy ociera". "Znieść nie mogę" - pisała Hoffmanowa, uprzedzając krytykę konserwatyzmu jej poglądów - "kiedy się głos jaki nierozsądny odezwie i twierdzi, że źle iż kobiety są w tak szczupłym podług niego zamknięte obrębie. Jego zdaniem, równe mężczyznom powinny posiadać nauki, do rządu należeć, ledwie że nie pierwsze piastować urzędy i - chyba nie być kobietami. Ach! jak okropnie błądzi kobieta, która więcej chce być nad to, co ją Bóg przeznaczył".1
Pośród absolwentek Instytutu Guwernantek, w którym uczyła Hoffmanowa, jedynie Narcyza Żmichowska miała odwagę w ten sposób "zbłądzić okropnie" i przeciwstawić się cieszącej się powszechnym szacunkiem i uznaniem wykładowczyni "moralności kobiecej". W przewrotnym, pisanym w tonie pozornej pochwały Słowie przedwstępnym do dzieł dydaktycznych pani Hoffmanowej nie tylko, odreagowując własne cierpienia, oskarżyła swą nauczycielkę o niesprawiedliwe faworyzowanie ładniejszych i lepiej urodzonych dziewcząt, ale przeprowadziła wnikliwą krytykę całości jej programu, porównując go z ideami... Mikołaja Reja. Zdaniem Żmichowskiej oboje nie powiedzieli nic nowego, tylko krzewili "komunały, mniemania najbardziej powszechne, pospolitości". Hoffmanowa, zdaniem swej uczennicy, ulega bezmyślnie wpływom kultury francuskiej i traci kontakt z własną, jej dzieła prezentują archaiczne, zupełnie nieadekwatne do ówczesnej polskiej sytuacji historyczno-społecznej, poglądy oraz - istotny zarzut - opisują kobietę wyłącznie z tradycyjnego, męskiego punktu widzenia.
Narcyza Żmichowska także była nauczycielką, przyjaciółką i mistrzynią wielu kobiet. Jednak żadna z członkiń założonej przez nią nieformalnej grupy "Entuzjastek" nie pozostawiła po sobie tak złośliwie krytycznych wspomnień. Zdaniem Grażyny Borkowskiej, obydwie przyjęte w historii literatury interpretacje charakteru tego stowarzyszenia, istniejącego mniej więcej w latach 1830-1850, są fałszywe.2 Zarówno legenda literacka (autorstwa Piotra Chmielowskiego), jak i patriotyczna (wiążąca "Entuzjastki" z wydarzeniami roku 1848 i konspiracyjną działalnością Karola Libelta i Ludwika Mierosławskiego) nie wyjaśniają istoty tej grupy. "Entuzjastki" (m. in. Emilia Gosselin, Faustyna Mokrzycka, Wincenta Zabłocka, Paulina Zbyszewska, Bibiana Moraczewska, Tekla Dobrzyńska), według Borkowskiej, to pierwsza znana polska grupa feministyczna. Była to hybrydyczna i niejednorodna "wspólnota kobiet nie powiązanych żadną religią i ideologią, żyjących swobodnie bez względu na stan cywilny, status majątkowy i pochodzenie." Ich aktywność służyła z jednej strony "współuczestnictwu w życiu publicznym", z drugiej jednostkowej "szeroko pojętej samorealizacji". Prowadziły szkoły, pisały, redagowały i kolportowały literaturę, prowadziły bogatą korespondencję i literackie salony, dokształcały się i zajmowały działalnością konspiracyjną. Budowały w tekstach i we własnym życiu wizję emancypacji pojętej jako wolność realizacji "różnych strategii indywidualnych", znajdując siłę w tworzonej spontanicznie wspólnocie kobiecej, skupionej wokół Narcyzy Żmichowskiej.
Związki cnoty Elizy Orzeszkowej
Dla swych współczesnych Eliza Orzeszkowa była bardziej autorką przemian społecznych niż wielkich powieści. Sto lat temu znacznie częściej mówiono też o niej jako pisarce kobiecej. Bezsprzecznie to właśnie w jej twórczości idea emancypacji po raz pierwszy krystalizuje się tak wyraziście. Trzeba oczywiście pamiętać, iż "kwestia kobieca", zagadnienie emancypacji kobiet, idea równouprawnienia w dostępie do nauki, pracy, praw obywatelskich, należy w drugiej połowie XIX wieku do najczęściej pojawiających się w prasie i publicystyce tematów. Orzeszkowa, zgodnie z pozytywistycznym pojmowaniem roli pisarza, czując się odpowiedzialna za przemiany społeczne, pragnęła nauczać i wychowywać. Poświęciwszy wiele swych utworów kwestii kobiecej, w pełni świadomie próbowała odgrywać rolę mistrzyni pokoleń kobiet.
Orzeszkowa, o czym mało kto pamięta, była współzałożycielką pisma dla kobiet "Świt" (1884-1887), w dużej mierze poświęconego kwestii emancypacji. Gdy w 1891 roku przypadał jubileusz 25-lecia pisarstwa autorki Nad Niemnem, początkowo organizacją uroczystości zajmował się jedynie komitet działaczek kobiecych (m.in Paulina Kuczalska-Reinschmit, o której dalej), a istotną częścią obchodów stał się tajny zjazd kobiet pod patronatem pisarki. W krytyce pojawiały się wówczas liczne próby odczytania całej twórczości pisarki poprzez rolę i konstrukcję bohaterek. Warto tu przywołać tekst Marii Czesławy Przewóskiej z 1909 roku: "Dusza kobiety, a zwłaszcza dusza kobiety-Polki, to przedmiot wielkich umiłowań i serdecznej troski tej [tj. Elizy Orzeszkowej - przyp. AGB] myślicielki. [...] Wypiastowany przez nią w "snach pięknych" ideał kobiety - Polki, któremu ona w spiżowych postaciach umiłowanych przez się bohaterek ołtarz stawiała wysoki, budował całe światy szczytnych, bohaterskich dążeń w duszach czytelniczek, kształtując je na powszechną modłę wysokiego typu człowieczeństwa."
Orzeszkowa jest między innymi autorką Kilku słów o kobietach (1870) - najpełniejszego chyba wykładu myśli emancypacyjnej w literaturze polskiej - i Marty (1873) cieszącej się w epoce ogromną popularnością, często wznawianej zarówno w Polsce, jak i za granicą (przede wszystkim w Niemczech) melodramatycznej opowieści o klęsce kobiety bezskutecznie próbującej odnaleźć samotnie (bez mężczyzny) swoje miejsce w dyskryminującym kobiety społeczeństwie. Autorka zwraca się w powieści kilkakrotnie wprost do czytelniczki, tworząc relację solidarności, niesymetrycznego, ale bliskiego związku mistrzyni i uczennicy, starszej i młodszej siostry, matki i córki.
Marta stanowi fabularną ilustrację tez Kilku słów o kobietach. Ale postulaty z Kilku słów... (dostęp do edukacji i rynku pracy) miały stworzyć tylko grunt pod cele wyższe. W drugim etapie swej myśli o kobiecie, Orzeszkowa sformułowała rolę kobiety jako istoty zdolnej odrodzić świat, pokonać cierpienie i wyplenić zło moralne. Projekt przemiany świata miał się dokonywać poprzez działalność kobiecych "związków cnoty", których zadania pisarka jasno sprecyzowała. Ich istotą jest wyrzeczenie. Winny one zobowiązywać do poznawania samego siebie, do niszczenia w sobie ambicji, do pracy nad doskonaleniem swojego charakteru, "do ćwiczenia woli i wprawiania się w solidarność pomiędzyludzką przez systematyczne składanie w ofierze dobru powszechnemu cząstki używanych wygód i przyjemności [...], do ćwiczenia współczucia przez systematyczne i bliskie przypatrywanie się tym, którzy są dla jakichkolwiek względów upośledzonymi, krzywdzonymi i cierpiącymi [...], do ćwiczenia uczucia sprawiedliwości przez Entuzjastki emancypacji.
"Siostry-Sterniczki" Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit
Paulina Kuczalska-Reinschmit (1859-1921), publicystka i działaczka kobieca, założycielka feministycznego pisma "Ster" (Lwów 1885-1887, Warszawa 1907-1914)5, twórczyni Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich (1907) była w jakiejś mierze ideową uczennicą Elizy Orzeszkowej. Odwołując się do myśli swej mistrzyni, polemizowała z nią jednak. W jubileuszowym, w całości poświęconym Orzeszkowej, numerze "Wędrowca" (nr 11/1906) pisała, iż "ustosunkowanie Elizy Orzeszkowej do ruchu kobiecego jest dość skomplikowane. Była ona bezsprzecznie jego budzicielką i krzewicielką wielkich zasług i znaczenia, ale wskazania jej wcielały tylko w subtelnym wyczuciu lepsze i szlachetniejsze aspiracje, które już wibrowały w społeczeństwie. Haseł zasadniczych ruchu kobiecego unikała lub wyrażała jej nader oględnie i ogólnikowo. Trzymała się stale zasady wypowiedzianej w studium Polka - "Zaprowadzenie radykalnych zmian w stosunkach i opiniach, przynajmniej na czas jakiś wprowadzić może w społeczeństwie zaburzenia i słabość. Otóż nie godzi się dokonywać niebezpiecznych eksperymentów na organizmie zagrożonym śmiercią". Przedstawicielki bardziej umiarkowanych odłamów "obozu kobiecego", podobnie jak Orzeszkowa uważały, że "trzeba najpierw walczyć o prawa narodu, a potym dopiero żądać równości". Kuczalska zaś twierdziła zdecydowanie, iż "bez przeprowadzenia zawczasu zmiany poglądów kobiety nie doczekają się i w wolnej ojczyźnie praw równych".6 Działalność środowisk Związku i "Steru" koncentrowała się zatem na walce o równe prawa wyborcze. "Sterniczki" nie pracowały nad sobą w duchu wyrzeczenia, jak pragnęła tego Orzeszkowa, nie tylko nie niszczyły kobiecych ambicji, ale rozbudzały je. Priorytetem dla Kuczalskiej jest kwestia wyrażona hasłem: "Głosowanie powszechne jest dopiero wówczas, gdy i kobiety głosują". Uważała, że należy dołożyć wszelkich starań, aby uzyskać "powszechne, równe prawo wyborcze bez różnicy płci, narodowości i wyznań, przy bezpośrednim i tajnym głosowaniu."
Czytając "Ster" nawet dzisiaj nie sposób oprzeć się wrażeniu obcowania nie tylko z trudnym do przecenienia dokumentem aktywności kobiet w walce o równouprawnienie w każdej dziedzinie życia, ale także z polemikami, których argumentacja jest - jak się okazało - odporna na wszelkie kataklizmy i zwroty Historii. "Ster" i jego środowisko, a więc grupa kobiet zorganizowana wokół Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich i zaprzyjaźniona z jego twórczynią Pauliną Kuczalską-Reinschmit stworzyła pierwszy w polskiej historii tak spójny, pełny i konkretny projekt emancypacji kobiety, jej równouprawnienia w każdej dziedzinie życia, tak w prawie, jak i w obyczaju; projekt dla kobiet (nie dla narodu, jak w twórczości Orzeszkowej), realizowany przez kobiety, kreujący nowy model kobiecej egzystencji oparty na fundamentalnej dla Kuczalskiej zasadzie uczestnictwa w świecie - "bez różnicy płci". Ten projekt konsekwentnie wprowadzano w życie nie tylko w deklaracjach, odezwach i esejach (zamieszczanych - o czym warto pamiętać - we własnym organie prasowym), nie tylko w petycjach kierowanych do różnych oficjalnych gremiów i ośrodków władzy z sejmem (Dumą w Królestwie, Kołem Polskim w Galicji) na czele, i nie tylko "na ulicy": podczas zjazdów kobiet, manifestacji i wieców, ale także poprzez tworzenie realnych grup nacisku - organizacji i instytucji edukacyjnych, zawodowych, charytatywnych, politycznych i - last but not least - dzięki pracy nad zmianą świadomości przede wszystkim samych kobiet. Kuczalska jako pierwsza kwestię równouprawnienia kobiety osadziła w społecznym i ekonomicznym konkrecie, czyniąc Związek reprezentacją grupy interesów i ruchem politycznym, a jego cele przedmiotem agitacji, kampanii i walki o poparcie.
O Kuczalskiej mówiono podniośle, najczęściej nazywano ją "Hetmanką", "Bojownicą", "Sterniczką" i - co w dyskursie feministycznym bardzo istotne - "Siostrą", ale pojawiały się też inne określenia - "wódz", "głównodowodząca armią feministek polskich", wreszcie paradoksalnie - "papież feminizmu." Określenia te w większości oznaczają więc niekwestionowane przywództwo i niepodważalny autorytet (nawet nieomylność - "papież"), przynoszą też skojarzenia militarne ("wódz", "głównodowodząca"), budując obraz konfrontacji sił, toczącej się wojny i społecznej oraz mentalnej mobilizacji, w której uczestniczy "armia", a zatem gotowa na wszystko, zorganizowana i zdyscyplinowana grupa interesów.
W "Sterze" redakcja zwraca się często bezpośrednio do czytelniczek, tytułując rubryki z listami i odezwami "Siostry-Sterniczki". Siostrami w projekcie Kuczalskiej powinny stać się wszystkie kobiety. Ideałem będzie wspólnota, samodzielne i świadome MY, identyfikujące się ze sobą, wspierające się i afirmujące. W pierwszym, najbardziej podniosłym, jubileuszowym przemówieniu Teresa Lubińska także posługuje się pojęciem "sióstr". "Siostrzany", oparty na "wespółczuciu" wzajemny stosunek kobiet jest koniecznym elementem walki o równouprawnienie, "narzędziem pracy zdobywczej" - jak pisze Lubińska.7 Choć Kuczalska odżegnuje się od czytelniczego separatyzmu, to zaznacza, iż "Ster" uwzględniać będzie interesy kobiet, pokazując ponadklasową ich wspólność, że stanie się placówką, która kobietom dozwoli wypowiadać swobodnie "myśl własną", wyrażać "uczucia własnego serca, poznawać same siebie, ujawniać swoją indywidualność, rozwijać swoje usiłowania, by zdobywać prawa równe, pracę samoistną".8 Na niewielkiej przestrzeni tekstu znacząco powtarza - w miejsce kobiecy - zaimek "swój" oraz przymiotnik "własny", planując łamy "Steru" uczynić bezpieczną dla kobiet (bo własną, przez mężczyzn nie kontrolowaną) przestrzenią wolności i swobodnej artykulacji.
Twórczość Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit została praktycznie całkowicie zapomniana. Po roku 1914 "Ster" przestał się ukazywać, po wojnie Związek Równouprawnienia Kobiet Polskich stracił znaczenie, powstały nowe organizacje często związane z poszczególnymi partiami politycznymi, kobiety weszły do sejmu (co prawda w nader skromnej liczbie - w Sejmie Ustawodawczym było ich osiem). Ostatnim momentem, kiedy wokół Kuczalskiej zgromadziły się tłumy był jej jubileusz zorganizowany przez Związek w 1911 roku z okazji - jak pisały organizatorki - "uczczenia 30-letniej wytrwałej pracy Pionierki wyzwoleńczego ruchu kobiet polskich, która całe swe życie oddawała umiłowanej idei oraz w celu ożywienia akcji w sprawie równouprawnienia kobiet".9
Opowieść o tych dwóch wyjątkowo ważnych dla historii polskiej myśli o kobiecie związkach mistrzyni i uczennicy okazuje się bardziej historią obalania autorytetów, niż kontynuacji, raczej zapisem polemik i sporów niż współpracy. Mimo niejednoznacznego charakteru więzi Narcyzy Żmichowskiej z Klementyną z Tańskich-Hoffmanową oraz Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit z Elizą Orzeszkową można te związki uznać za wyjątkowo twórcze doświadczenie. Uczennice, odrzucając idee i projekty swych mistrzyń budowały nowe, bardziej wartościowe formy kobiecej wspólnoty i kobiecego współdziałania. Doświadczeniem wspólnym dla nich wszystkich, kiedyś żywo ze sobą się spierających, stało się zapomnienie, nieistnienie w świadomości kobiet współczesnych. Wydobycie ich rozmowy z milczenia pomaga skonstruować własną tradycję, nawiązać więzi z dawnymi mistrzyniami.
1) Cytaty za: Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, Dzieła, t. VIII i IX, Warszawa 1876; tam Pamiątka po dobrej matce, s. 329, 428 oraz O przeznaczeniu kobiety, s. 19-20. W tymże wydaniu Słowo przedwstępne... Narcyzy Żmichowskiej.
2) Por. Grażyna Borkowska, Cudzoziemki, Warszawa 1996, s. 24-39
3) Przy pisaniu fragmentów poświęconych Elizie Orzeszkowej i Paulinie Kuczalskiej-Reinschmit wykorzystałam materiały zebrane do mojej pracy doktorskiej Idea emancypacji w literaturze XIX i XX wieku, którą przygotowuję pod kierunkiem prof. Andrzeja Makowieckiego w Zakładzie Pozytywizmu i Młodej Polski na Wydziale Polonistyki UW.
4) Eliza Orzeszkowa, List do kobiet niemieckich i o Polsce Francuzom, Warszawa 1990, s. 37.
5) Pisały w nim właściwie wszystkie feministki i pisarki tego okresu, między innymi Janina Baudouin de Courteney, Kazimiera Bujwidowa, Maria Dulębianka, Maria Konopnicka, Maria Komornicka, Iza Moszczeńska, Eliza Orzeszkowa, Ostoja, Maria Szeliga, Jadwiga Budzińska-Tylicka, Cecylia Walewska.
6) Zofia Zaleska, Czasopisma kobiece w Polsce (1818-1937), Warszawa 1938, s. 107.
7) Obchód jubileuszu Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit, "Dodatek Nadzwyczajny Steru", Warszawa 1911.
8) Tamże, podkreślenia moje - AGB.
9) Tamże
Aneta Górnicka-Boratyńska - polonistka, autorka tekstów feministycznych, pisze pracę doktorską Idea emancypacji w literaturze XIX i XX wieku. Publikuje w "Gazecie Wyborczej", "Res Publice Nowej".