www.oska.org.pl --> Po Olimpiadzie, gorzkie wyrzuty srebrnej medalistki   Artykuł działu Z prasy, mediow 

Alternative Content

Artykuł działu Z prasy, mediow 

Po Olimpiadzie, gorzkie wyrzuty srebrnej medalistki

 

Stało się inaczej. Aneta Konieczna zaczęła od podziękowań. - Dziękuję mojej partnerce z kajaka Beacie Mikołajczak, trenerowi, Piotrowi Lewandowiczowi, który... właśnie gdzieś wyszedł, mamie, która w czasie moich przygotowań zajęła się dzieckiem, siostrze, która mnie cały czas wspiera. To im, a nie działaczom, zawdzięczam powrót do sportu po urodzeniu córki. - Gdybym przegrała, zostałabym sama. Dopiero gdy jest medal, jesteście państwo wszyscy - mówiła łamiącym głosem poznańska medalistka olimpijska z Pekinu Aneta Konieczna na uroczystości w Urzędzie Miasta. 

 

A potem, patrząc w oczy Waldemarowi Witkowskiemu, siedzącemu naprzeciwko niej prezesowi Posnanii, wyrzucała: - Nie miałam z klubu żadnej pomocy. Nawet kajak, na którym trenowałam, był mój, prywatny. Gdy poprosiłam w klubie o nowy, usłyszałam, że nie ma pieniędzy. Wiosła używam już piąty sezon. Mój trener, który nie pracuje w klubie, nie był wpuszczany do hangaru. Miałam problem ze skorzystaniem z klubowej siłowni - wyliczała. - Widziałam wywiad z Leszkiem Blanikiem z Gdańska, złotym medalistą w gimnastyce. Mówił, że wszyscy byli mu przychylni, że podczas przygotowań miał wszystko, czego potrzebował. Nie mogę powiedzieć tego o sobie.

Prezes Witkowski chrząkał zmieszany. - Nie mamy pieniędzy - tłumaczył się. - Jest tak, że dochody czerpiemy z pływalni, dostajemy pieniądze od państwa za medale. I jakieś środki z miasta.

- Nie jakieś! To jest konkretne dofinansowanie! - oburzyła się Ewa Bąk, dyrektor wydziału kultury fizycznej Urzędu Miasta.

By uratować atmosferę, zastępca prezydenta Poznania Maciej Frankiewicz zaprosił medalistkę do... krojenia tortu. Huknęły korki od szampana, w ruch poszedł nóż. Przez chwilę było słodko.

Niedługo jednak. Medalistka zaczęła opowiadać o tym, jak zbierała pieniądze na przygotowania. - Musiałam chodzić po sponsorach. Taka żebranina jest dla sportowca uwłaczająca. Zwróciłam się o pomoc do mojej uczelni, Wyższej Szkoły Logistyki.

Wojciech Zalewski, rzecznik Wyższej Szkoły Logistyki, potwierdza: - Wiosną kupiliśmy Anecie cały karton odzieży, żeby miała w czym trenować. Dresy, legginsy, koszulki z odpowiedniego materiału. Szkoła pośredniczyła też w poszukiwaniu sponsorów wśród swoich partnerów biznesowych. Pieniądze na nowy sprzęt już są.

Podczas wtorkowej uroczystości Konieczna dostała od miasta nagrodę - 15 tys. zł. 5 tys. zł otrzymał Aleksander Wojciechowski, poznański trener wioślarskiej czwórki (męskiej), która przywiozła z Pekinu złoto.

A trener Koniecznej, Piotr Lewandowicz, przez dwa lata za darmo przygotowujący kajakarkę do olimpijskiego medalu? Jemu nagrody Poznań nie dał. Szkoleniowiec znikł na początku uroczystości. - Po co mnie zaproszono? Po to, by mi ubliżyć? Zwykle dostawałem jakiś album, dyplom, choć tych albumów mam już tyle... Tym razem nie usłyszałem nawet "dziękuję" - wyznał, gdy dodzwoniliśmy się do niego już po imprezie.

Jeszcze w jej trakcie prezydent Frankiewicz dowcipkował: - Proszę, jaka zadziorna zawodniczka. Może dlatego zdobyła medal?

- A może, gdyby nie te problemy, medal byłyby złoty? - odparowała Konieczna.

Dla Gazety - Maciej Frankiewicz, zastępca prezydenta Poznania

Zawsze jest tak, że ktoś dostaje nagrodę, a ktoś nie. Piotr Lewandowicz nie był jedynym, który jej nie otrzymał. Nie daliśmy jej też młociarzowi Szymonowi Ziółkowskiemu czy chociażby wioślarce Julii Michalskiej. Jest pewna granica. Zawsze można przecież zapytać: dlaczego dajemy nagrodę za drugie miejsce, a nie dajemy za piąte? Zaraz się okaże, że miasto powinno nagradzać wszystkich. W przypadku trenera pani Koniecznej sytuacja jest niejednoznaczna. Nie jest ani trenerem klubowym, ani trenerem reprezentacji.
 
Komentarz:
A miało być tak pięknie... Medalistka olimpijska miała przyjść, pokazać medal, powiedzieć parę ciepłych słów i pójść do domu.

Ale Aneta Konieczna uznała, że już po sukcesie w Pekinie może opowiedzieć o tym, co go poprzedziło. Nie użyła słowa skandal - my go użyjemy. To skandal, że w klubie nie mogła doprosić się o nowy kajak. To skandal, że jej trenera nie wpuszczano do klubowego hangaru. To skandal wreszcie, że ów trener w żaden sposób nie został nagrodzony po sukcesie, który jest też jego sukcesem.

W cieple bijącym od olimpijskiego medalu chciało się ogrzać wielu - władze miasta, działacze Posnanii, urzędnicy. Dobrze, że Aneta Konieczna odebrała im prawo do satysfakcji z tego krążka. Bo oni na to prawo sobie nie zasłużyli.

 


Aneta Konieczna (wcześniej znana pod panieńskim nazwiskiem Pastuszka) jest kajakarką Posnanii. W Pekinie zdobyła srebrny medal w dwójce na 500 m, w wyścigu czwórek wraz z koleżankami o włos przegrała brąz. Była czwarta. Medal przywieziony z Chin jest jej trzecim olimpijskim krążkiem.

 



Autorzy : Natalia Mazur, Marcin Wesołek

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
 

 

Autor artykułu:
Data umieszczenia: 2008-08-27 13:15:44
Artykuł przeczytano:  337 razy
Prawa autorskie   OŚKa - Ośrodek Informacji Środowisk Kobiecych ©  2009   Ochrona danych