www.oska.org.pl --> Renata Dancewicz w FAKTACH i MITACH   Artykuł działu Informacje 

Alternative Content

Artykuł działu Informacje 

Renata Dancewicz w FAKTACH i MITACH

 

.... To poczucie godności i wartości siebie.
Jeżeli ja, jako kobieta, lubię siebie, akceptuję, to nie rozumiem dlaczego ktoś, tylko z racji urodzenia się mężczyzną ma mieć lepiej w życiu, czy większe profity.
Faktem jest, że statystycznie mniej zarabiamy. Poza tym jest sfera moralno-obyczajowa. U nas seks myli się z moralnością. Jak się ocenia kobietę, która prowadzi bujne życie seksualne? Mówi się, że jest puszczalska, dziwka, że niemoralnie się prowadzi. A co ma moralność do seksu? To jest jakaś bzdura, bardzo niesprawiedliwa. Natomiast mężczyzna, który zaliczył wiele kobiet, to macho i supertestosteron. To są takie ohydne dla mnie stereotypy. Seks do moralności nijak się ma. Kobiety płacą też cenę za to, że ludzkość może się rozmnażać. Nie powinny wierzyć w takie brednie, że są tylko od rodzenia dzieci, że nie mają ambicji, mózgu lub mają inny. Ich zdanie, mimo że czasami mądrzejsze, czasami głupsze, jest tak samo ważne jak facetów.

– Włącza się Pani w działalność, a przynajmniej popieranie ruchów na rzecz prawa do aborcji. Nie są one pozytywnie postrzegane, a ich siła w Katolandzie raczej znikoma.
– Przede wszystkim mało się o tym mówi. Ale to prawda, że kiedy byłam na pikietach, to było strasznie mało kobiet. Jestem bardzo zdziwiona, że nie chce im się ruszyć tyłka w ich własnej sprawie. Na Paradzie Równości widziałam o wiele więcej kobiet niż w sprawie tak podstawowej, jaką jest prawo do aborcji. To jest trochę dziwne, że możemy protestować i bronić praw uciskanych mniejszości, którymi się nie czujemy, a na protest we własnej sprawie nas nie stać. Niestety, kobiety które mają dobrze w życiu, cieszą się z tego, doceniają to, ale wtedy nie są jak gdyby lojalne i solidarne wobec własnej płci. Nie czują się wspólnotą. Te, którym się powiodło, jeżeli przytrafi im się niechciana ciąża, to zawsze mogą sobie pozwolić na aborcję w luksusowych warunkach. Natomiast kobiety, których liberalizacja tak naprawdę by dotyczyła, mają ciężkie życie. A może to brak świadomości? Bo jak człowiek żyje tylko dniem codziennym, to nie ma na nic czasu. Jest taki kierat: najpierw wstajesz o 6, potem idziesz do pracy, odbierasz dzieci itd., na końcu padasz o 10. Na nic innego nie ma czasu i sił. Uważam, że dostęp do aborcji powinien być bezwarunkowy. Nie ma instrumentów, żeby badać intencje kobiety, czy są dobre, czy złe, więc trzeba z góry zawierzyć.

– Skąd u Pani taka otwartość? Osoby z pierwszych stron gazet rzadko angażują się w kontrowersyjne inicjatywy.
– Dla mnie to nie jest kontrowersyjne! W ogóle nie rozumiem innego podejścia. I dziwię się facetom, że mogą mieć takie stanowisko jak na przykład Marek Jurek. To jest fundamentalizm religijny, a przecież z litery nie jesteśmy państwem wyznaniowym. Dziwię się też kobietom, że pozwalają sobie, aby je traktowano czasami jak kretynki, obywatelki drugiej kategorii. Nienawidzę, jak ktoś próbuje deptać moje poczucie godności, a godność to podstawa. Ja nie jestem osobą wierzącą, ale nawet gdybym była, to miałabym problem z chodzeniem do kościoła, bo jednak Kościół katolicki jest instytucją, która strasznie traktuje kobiety.

– Teraz Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się aborcją, Kościół grzmi w sprawie in vitro...
– Szanuję światopogląd katolicki, ale żądam też, by szanowano mój. Jeżeli ktoś jest katolikiem, to niech nie korzysta z in vitro, z antykoncepcji, nie uprawia seksu przedmałżeńskiego, nie robi aborcji. To, co się dzieje wokół in vitro, to rzecz śmieszna i straszna zarazem. Episkopat ma prawo wypowiedzieć się, tak jak każdy, ale może to robić na mszy, do swoich wiernych. Chrześcijaństwo i katolicyzm powinny się kojarzyć z miłością bliźniego, miłosierdziem, odrobiną chociaż pokory, a to zabrzmiało strasznie butnie i arogancko. Ta „wyrafi nowana aborcja”... Nie, dla mnie właśnie to stanowisko episkopatu jest obrzydliwe.

– Jaka więc powinna być rola Kościoła, religii?
– W Polsce przeważająca większość to katolicy i Kościół jest potęgą. Ludzie widocznie odczuwają potrzeby religijne, nie wszyscy sobie radzą bez Boga. Metafi zyka jednak nie musi być mistyką. Ja jestem ateistką i racjonalistką, świat tłumaczę sobie przez rozum i uczucia. Fakt, że ludzie potrzebują wiary, jest OK, ja to szanuję i nigdy w życiu nie powiedziałabym złego słowa. Tragedia jest wtedy, kiedy instytucja kościelna próbuje na siłę nawracać resztę niekatolicką. Religia jest sprawą osobistą, intymną.

Czytaj więcej w "Faktach i mitach" nr 5 (413)/2008

Źródło: www.faktyimity.pl
Autor artykułu: Jakub Wojciechowski
Data umieszczenia: 2008-03-02 18:42:07
Artykuł przeczytano:  390 razy
Prawa autorskie   OŚKa - Ośrodek Informacji Środowisk Kobiecych ©  2009   Ochrona danych