
Geje, lesbijki, egalitaryści chcą przypomnieć, że równość i równe traktowanie są tak samo ważnymi wartościami naszej kultury jak wolność, postęp czy miłość.
Jednak nie z powodu oryginalnej promocji równości, parady te przyciągają zainteresowanie mediów i opinii publicznej, lecz z powodu nadziei, „że będzie się działo!”. Bo oto niczym pszczoły do miodu, do manifestujących gejów, lesbijek, feministek i ludzi dobrej woli przylatują, a właściwie przywlekają swe nieporadne ciała wszechpolacy, narodowcy, pseudokibice i chuliganeria wszelaka. Bo będzie draka! Trudno powiedzieć, co - poza uczestniczeniem w mszach i meczach – robią ci młodzi „patrioci” na co dzień, ale niewątpliwie parady to dla nich równie wielkie święto jak dla organizatorów. Wreszcie można ukazać swoją tożsamość (choć nie twarze!), jedność (kupą – raźniej!), siłę i program polityczny. To znaczy można poskakać, pokrzyczeć, porzucać byle czym (bluzgiem choćby) i wyładować nieco zbędnego testosteronu. Pokusa tym silniejsza, że media też się nudzą, więc przylecą i może coś „skręcą”. Nie chodzi o relację z parady. Nie ma nic nudniejszego dla dzisiejszych mediów jak pokojowa manifestacja w obronie wartości. Chodzi o zadymę. Z reguły media ustawiają się po stronie narodowców. Bo narodowcy to serce zadymy, jej potencjał, źródło newsu dnia.
Paradę w Krakowie media pokazały i omówiły tradycyjnie, jako starcie dwóch światopoglądów, dwóch równie uprawnionych ruchów w obronie jakiś przekonań. Informacja o tym, że parada była legalnie zorganizowana, a zbiegowisko „polemistów” – nie, z trudem przebiła się newsu. No bo po co? Kolorowy i radosny tłum uczestników parady również nie stanowił dla mediów atrakcyjnego materiału (bo nie ma wszak nic bardziej nudnego, niż pokojowa manifestacja w słusznej sprawie!). Za to z pasją i pedanterią „Wydarzenia” i „Wiadomości” pokazały jak rośli mężczyźni walczą i szarpią się z policją, pokazały również ich twarze powykrzywiane z nienawiści, wyrykujące obraźliwe slogany i przywołujące obraz jakieś rzekomo „prawdziwej Polski”, w której z pewnością mało kto chciałby mieszkać (a i sami narodowcy ze strachu uciekliby z niej). By zapoznać telewidzów z opiniami mieszkańców Krakowa, zwrócono mikrofon w stronę kobiety znajdującej się koło Kościoła Mariackiego, która trzęsąc się ze złości powiedziała, że to skandal, że „pedał obok Kościoła chodzi”.
Telewizyjne newsy wyglądały trochę tak, jak sprawozdanie z procesu sądowego, w którym zapomniano poinformować kto jest sędzią, a kto oskarżonym i czego dotyczy sprawa. Ważne, że było gorąco i kogoś aresztowano. Się działo !!…
| Magdalena Środa jest profesorką Uniwersytetu Warszawskiego, etyczką, filozkąof, publicystką, feministką i byłą Pełnomocniczką Rządu ds. Równego statusu Kobiet i Mężczyzn. Zajmuje się historią idei etycznych, etyką stosowaną, filozofią polityczną i problematyką kobiecą. Jest autorem wielu publikacji z zakresu filozofii politycznej i moralnej, filozofii femistycznej oraz kilku książek m.in: „Idea godności w historii i etyce” (1993), „Idee, normy i wartości moralne” (1994), „Historia idei etycznych: starożytność i średniowiecze” (1995), „Historia idei etycznych: nowożytność i czasy współczesne” (1998). if (NJB('srodtekst') && typeof isSrd05=='undefined'){document.getElementById('rekSrd05').style.display='block';var isSrd05=true;} Członkini Collegium Invisibile i Polskiej Akademii Nauk (od 1996). Redaktorka "Przeglądu Filozoficznego", sekretarz redakcji pisma "Etyka". |