www.oska.org.pl --> Jak sobie rząd wyobraża obecność kobiet na rynku pracy   Artykuł działu Ważne sprawy 

Alternative Content

Artykuł działu Ważne sprawy 

Jak sobie rząd wyobraża obecność kobiet na rynku pracy

Kluzik-Rostkowska: Chciałabym wiedzieć, jak sobie rząd wyobraża obecność kobiet na rynku pracy. Mamy bardzo nierównoprawną sytuację. Kobiety są lepiej wykształcone, mają ciągle trudniejszy dostęp do rynku pracy, mniej zarabiają, rodzą i wychowują dzieci i na końcu jeszcze się okazuje, że zostają pozbawione środków do życia - powiedziała Joanna Kluzik-Rostkowska w "Poranku Radia TOK FM" (15.02.2008)

Jacek Żakowski: Jak się pani podoba pani następczyni?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Powiem szczerze, trudno mi cokolwiek powiedzieć o mojej następczyni, ponieważ jest bardzo słabo obecna w mediach.

Jacek Żakowski: Ale od czasu do czasu strzela jakimiś pomysłami.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja jestem przekonana, że pani minister Fedak popełniła grzech pierworodny, który już się w tej chwili odbija echem i za który będzie jeszcze musiała płacić przez jakiś czas. To znaczy to ministerstwo bardzo długo, do dziesiątego stycznia nie miało pełnej obsady wiceministerialnej, nie było podziału kompetencji wiceministrów na poszczególne departamenty, w związku z tym nie mogło się wiele dziać w tym ministerstwie. Dopiero dziesiątego stycznia ta obsada została uzupełniona. I na przykład bezpośrednim efektem takiego poślizgu w rozpoczęciu pracy ministerstwa są dzisiejsze kłopoty z reformą emerytalną, są kłopoty z projektami ustaw, są kłopoty, które będą skutkowały tym, że nie powstaną do końca roku zakłady emerytalne, więc trzeba szukać różnych wyjść pośrednich.

Jacek Żakowski: To jest duży grzech rzeczywiście.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jeszcze mam jedną pretensję, związaną bardzo blisko z tym, czym się zajmowałam w rządzie. Przygotowałam projekt ustawy rodzinnej. Ponieważ w momencie, kiedy projekt przeszedł wszystkie szczeble wymagane od projektów rządowych i dotarł do parlamentu, okazało się, że jest projekt, ale nie ma parlamentu. Myśmy zgłosili ten projekt jako projekt PiS-owski w grudniu. On sobie leży w zamrażarce u marszałka Komorowskiego i czeka, nie wiem na co. Była taka ponadpartyjna zgoda na to, żeby ten projekt pchać szybko dalej, tymczasem ten projekt został przetrzymany kilka miesięcy. Próbowano do tego projektu dopisać cokolwiek, żeby nie był to projekt PiS-u. Dopisanie tam czegokolwiek jest trudne, ponieważ był to projekt dosyć zwarty. I tym sposobem straciliśmy kilka miesięcy. Bo jeżeli Ministerstwo Pracy miało jakiś pomysł dodatkowy na wpisanie go do ustawy rodzinnej, to można to było załatwić na poziomie prac parlamentarnych. To, co mnie cieszy w tym wszystkim, to fakt, że wiceministrem została Agnieszka Chłoń-Domińczak, że to są jej kompetencje, dlatego że Agnieszka Chłoń-Domińczak była członkiem mojego zespołu, który tę ustawę przygotował. Dlatego to była dla mnie bardzo dobra wiadomość.

Jacek Żakowski: Musiała ją pani sypnąć teraz?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nikt nikogo nie sypie. Pani minister Fedak również o tym mówi wprost, po posiedzeniu komisji polityki społecznej. I ja wierzę, że się uda ponad partyjnymi podziałami ten projekt ustawy rodzinnej przeprowadzić i politykę rodzinną rozsądną prowadzić. Natomiast niepotrzebnie straciliśmy kilka miesięcy, ponieważ ta ustawa już mogła być w Senacie, czy w Sejmie po poprawkach senackich. A my w parlamencie nie mamy nad czym pracować.

Jacek Żakowski: Wśród tych pomysłów, które zgłosiła pani następczyni wczoraj jest między innymi rezygnacja z emerytur małżeńskich. To był jeden z takich bardziej gorących tematów poprzedniego roku. Czy to jest duża strata, pani zdaniem?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja w ogóle bym się chciała dowiedzieć, jak sobie rząd wyobraża, jaki ma plan na system emerytalny. Ale nie w kontekście najbliższych kilku lat, kiedy trzeba będzie się ratować pewnymi zastępczymi instytucjami po to, żeby od 2009 roku kobiety mogły te emerytury z drugiego filara dostawać.

Jacek Żakowski: Jest taki pomyśl ratunkowy.

Joanna Kluzik-Rostkowska: On jest chwilowy, ratunkowy, odsuwa całą reformę. Ale jeżeli rozmawiamy o emeryturach małżeńskich czy ich braku, to musimy wiedzieć, jaki rząd ma plan na wiek emerytalny kobiet w ogóle. Dlatego że nie ma sensu rozmowa o szczegółach w momencie, kiedy nie mamy takiego długiego planu. Ja bym bardzo chciała wiedzieć, jak sobie rząd wyobraża system emerytalny za dziesięć, piętnaście lat. Jak sobie wyobraża na przykład obecność kobiet na rynku pracy. Jest oczywiste, bo potwierdzają to badania, że dzisiaj jest duże zróżnicowanie co do pozostawania na rynku pracy w zależności od tego, w jakim wieku jest kobieta. Im kobieta jest starsza, tym częściej mówi: nie, ja nie chcę pracować dłużej. Młodsze kobiety mówią: tak, chciałybyśmy pracować dłużej.

Jacek Żakowski: Ale z czego to wynika? Z tego, że starsze kobiety nabierają mądrości? Czy to wynika z tego, że jest zmiana kulturowa?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja myślę, że to wynika z tego, że, po pierwsze, te kobiety, które są dzisiaj blisko wieku emerytalnego, mają niskie emerytury i nie mają przeświadczenia, że jak będą pracowały znacznie dłużej, to ta realna emerytura będzie wyższa. Po drugie, część tych kobiet dzisiaj blisko wieku emerytalnego ma naprawdę dosyć niskie kwalifikacje, więc realnie trudno im na tym rynku pracy zostać. Oferta urzędów pracy, które powinny robić wszystko, żeby pomóc pracownikom uzyskiwać nowe kwalifikacje po to, żeby byli bardziej przydatni na rynku pracy, to ciągle jest niewystarczające. Chociaż pieniądze europejskie, jedenaście miliardów euro, po to właśnie mamy, żeby tym ludziom pomóc. Młodsze kobiety, lepiej wykształcone, zarabiające więcej, mające świadomość, że będzie pierwszy filar i drugi filar, myślą o tym, doceniają długość pracy i doceniają uzależnienie długości pozostawania na rynku pracy od wysokości późniejszego świadczenia. W tej chwili te pięć lat różnicy pomiędzy przejściem na emeryturę kobiet i mężczyzn skutkuje czasem tym, że o pięćdziesiąt procent jest niższa emerytura kobiety tylko dlatego, że wychodzi z rynku wcześniej.

Jacek Żakowski: No nie tylko dlatego. Bo też dlatego, że mniej zarabia.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Mniej zarabia, ma przerwy w pracy, ponieważ jest na urlopach macierzyńskich, wychowawczych.

Jacek Żakowski: Teraz wracam do emerytur małżeńskich. Czy to, że akurat te oszczędności emerytalne - bo przecież Polska przechodzi na emerytury kapitałowe z systemu solidarnościowego - że to akurat jest jedyny składnik majątkowy instytucjonalnie wyjęty ze wspólnoty majątkowej i tak ma zostać, czy to jest racjonalne rozwiązanie? Z czego to wynika?

Joanna Kluzik-Rostkowska: My, kiedy zapisywaliśmy projekcie ustawy możliwość sięgnięcia po emeryturę małżeńską, zdawaliśmy sobie sprawę, że nie wszyscy z tej emerytury będą chcieli korzystać. Bo jedna rzecz nie ulega wątpliwości, że z punktu widzenia całości systemu emerytalnego i punktu widzenia tych wypłat emerytalnych, emerytura małżeńska jest droga, ona jest droższa niż emerytury indywidualne. W związku z tym tylko część małżeństw będzie naprawdę mogła z tego skorzystać, głównie w takich przypadkach, kiedy jedno z małżonków nie pracowało, zajmowało się domem, a drugie z małżonków zbierało ten kapitał emerytalny. Natomiast ja uważam, że taką możliwość trzeba dać. Jest pytanie, jaka grupa małżeństw będzie chciała skorzystać. Natomiast w tej chwili mamy bardzo nierównoprawną sytuację. Kobiety z jednej strony są lepiej wykształcone, mają ciągle trudniejszy dostęp do rynku pracy, mniej zarabiają, rodzą dzieci, wychowują dzieci i gdzieś na końcu jeszcze się okazuje, że zostają pozbawione środków do życia.

Jacek Żakowski: To, że kobiety wychowują i rodzą dzieci to nie jest bardzo upośledzające. Można patrzeć na to jak na przywilej.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Oczywiście. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Przecież sama mam dzieci. Uważam, że bardzo fajnie jest mieć dzieci, szczególnie dużo. Natomiast to rodzi konkretne skutki na rynku pracy i konkretne skutki materialne później.

Jacek Żakowski: A dlaczego PiS tego wcześniej nie załatwił? Mnie to się wydaje rzecz tak kompletnie oczywista. Wyjęcie tej jednej dziedziny materialnej z solidarności małżeńskiej jest nielogiczne. Kiedyś były renty wdowie, prawda? Żeby te kobiety z czegokolwiek mogły żyć. Dlaczego wyście tego nie załatwili?

Joanna Kluzik-Rostkowska: To jest tak. Ja zostałam konstytucyjnym ministrem na ostatnie trzy miesiące rządów PiS-u i wtedy to trafiło do moich kompetencji. Były przygotowane trzy ustawy - ustawa o zakładach emerytalnych, ustawa o emeryturach i rentach oraz projekt ustawy o emeryturach pomostowych. Te projekty ustaw dotarły do komitetu Rady Ministrów, przeszły przez komitet Rady Ministrów. Nie pchaliśmy ich dalej, dlatego, że już wiadomo było, że nie będzie parlamentu. I nie chcieliśmy tego robić z jednego prostego powodu. W momencie, kiedy projekty ustaw przejdą prze komitet Rady Ministrów, istnieje zasada kontynuacji. Następny rząd przychodzi i może potraktować te projekty jak swoje, następnego dnia zanieść na Radę Ministrów i tydzień później może to być w parlamencie. I my, rezygnując z takiego politycznego pokazania, że jesteśmy zwolennikami emerytur małżeńskich, emerytur pomostowych i ustawy o rentach

Jacek Żakowski: Daliście szansę Platformie.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Tak. Zostawiliśmy właśnie po to, żeby to się szybko działo. Tylko niestety nowy rząd zdecydował, że ważniejsze jest to, żeby pokazać, że to nie jest PiS-u tylko ich. W związku z tym mamy parę miesięcy opóźnienia. W związku z tym nie będzie zakładów emerytalnych

Jacek Żakowski: Pani Fedak ma jeszcze jeden pomysł, który się wydaje sensowny. Mianowicie, żeby podnieść zasiłek dla bezrobotnych, na co pewnie stać nas bardziej niż rok temu, a za rok będzie nas jeszcze bardziej stać, bo bezrobotnych jest coraz mniej. To jest dobry pomysł?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja bym chciała usłyszeć, jaki Ministerstwo Pracy ma pomysł na wydobycie z bezrobocia osób bezrobotnych. W tej chwili mamy nominalnie bezrobocie na poziomie jedenastu i osiem dziesiątych procenta, realne bezrobocie mamy znacznie niższe. Chciałabym wiedzieć, jakie Ministerstwo Pracy ma pomysł na wydobycie ludzi z szarej strefy, bo ciągle jest to całkiem duża liczba. I chciałabym wiedzieć, jaki Ministerstwo Pracy ma pomysł na to, żeby wydobyć ze stanu bezrobocia dużą grupę ludzi trwale bezrobotnych. Nie uważam, że najważniejszym elementem jest podniesienie zasiłku dla bezrobotnych. Uważam, że jeśli mówimy o zasiłkach, to musimy o tym mówić w kontekście powrotu na rynek pracy.

Jacek Żakowski: Ale to, że ci bezrobotni pracują, to jest kompletnie oczywiste, bo przeżyć za pięćset dziewięćdziesiąt złotych jest rzeczą niemożliwą. Fizycznie.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ale oprócz tego, że są zasiłki dla bezrobotnych, jest ustawa o świadczeniach rodzinnych, o pomocy społecznej. Także jest kilka źródeł pieniędzy, z których można korzystać, kiedy jest się w trudnej sytuacji.

Jacek Żakowski: Czyli uważa pani, że to jest raczej objaw rozrzutności, tak?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Uważam, że jeśli chcemy tylko zwiększyć zasiłek i nie będziemy robić nic więcej, to po prostu wydamy kolejne pieniądze i nic z tego nie będzie wynikało.

Źródło: Radio TOK FM
Autor artykułu: Zbigniew Ossowski
Data umieszczenia: 2008-02-17 23:36:40
Artykuł przeczytano:  1470 razy
Prawa autorskie   OŚKa - Ośrodek Informacji Środowisk Kobiecych ©  2009   Ochrona danych